Kiedy Eugene Gendlin opisał focusing w książce „Focusing” z 1978 roku, podzielił go na sześć kroków. Zrobił to z konkretnego powodu. Przez lata obserwował w badaniach nad psychoterapią, że część osób robi coś, czego inni nie robią: zatrzymuje się przy niejasnym odczuciu w ciele i pozwala mu mówić. Ci ludzie zmieniali się. Inni nie. Gendlin chciał, żeby tego dało się nauczyć, i rozłożył to na kroki. W tej samej postaci sześć kroków jest do dziś opisanych na stronie Międzynarodowego Instytutu Focusingu, focusing.org, jako klasyczna instrukcja dla początkujących.
Kroki są więc pomocą w nauce. Nie są procedurą, którą trzeba wykonać po kolei, żeby focusing „zadziałał”. Sam Gendlin pisał, że z czasem przestaje się o nich myśleć. Z naszego doświadczenia: przestaje się wtedy, kiedy stają się jednym ruchem, a nie sześcioma.
W Instytucie Obecności uczymy klasycznych sześciu kroków, dokładnie tak, jak opisał je Gendlin. Ale czytamy je przez to, co napisał później: przez A Process Model, w którym pomyślał, co właściwie dzieje się w ciele, kiedy ktoś robi focusing. I szerzej: czytamy Gendlina w całości, jako jedno doświadczenie jego życia, od pierwszych badań nad psychoterapią po ostatnią filozofię. Focusing jest w tym życiu jednym z owoców, nie punktem wyjścia. Dlatego każdy krok opisujemy niżej w dwóch warstwach. Pierwsza to instrukcja, tak jak brzmi u Gendlina z 1978 roku. Druga to nasza odpowiedź na pytanie: co się wtedy dzieje.
Jeśli nie wiesz jeszcze, czym jest focusing, zacznij od strony Czym jest focusing.
Krok 1 z 6
1. Oczyszczanie przestrzeni
Tak opisał to Gendlin
Usiądź spokojnie. Zwróć uwagę do środka ciała, gdzieś między gardłem a brzuchem. Zapytaj: „Jak mi jest? Co stoi między mną a tym, żebym czuł się dobrze?”. Nie odpowiadaj. Pozwól, żeby odpowiedź przyszła sama, powoli, z ciała. Kiedy przychodzi jakaś sprawa, nie wchodź w nią. Powiedz sobie: „tak, to jest” i odłóż ją obok siebie. Potem zapytaj znowu: „Poza tym, jak mi jest?”. I tak z każdą sprawą, aż będzie ich kilka, odłożonych obok, a ty poczujesz: poza tym wszystkim, jestem w porządku.
Co się wtedy dzieje
Każda z tych spraw jest procesem, który nie mógł pójść dalej. Ciało niesie ją jako coś, co implikuje (implying) następny krok i nie może go zrobić. Kiedy nosisz naraz wiele takich spraw, całe ciało jest nimi zajęte i nie ma w nim miejsca na nic nowego. Odłożenie nie usuwa sprawy. Zmienia relację ciała do niej: zamiast być pod nią, jesteś obok. I odkrywasz, że ciało implikuje więcej niż wszystkie sprawy razem. To „więcej” jest przestrzenią, o którą tu chodzi. Bez niej następne kroki nie mają gdzie się wydarzyć. Piszemy o tym osobno, bo w Instytucie zaczynamy od tego wszystko: Oczyszczanie przestrzeni.
Krok 2 z 6
2. Felt sense
Tak opisał to Gendlin
Z odłożonych spraw wybierz jedną. Nie wchodź w nią, nie myśl o niej. Zapytaj ciała: „Jaka jest cała ta sprawa?”. Pozwól, żeby cała, ze wszystkim, co w niej jest, dała o sobie znać jako jedno, niejasne, cielesne odczucie. To trwa. Pół minuty, minutę. Nie wiesz jeszcze, co to jest. Wiesz tylko, że jest.
Co się wtedy dzieje
To jest moment, który w A Process Model Gendlin nazwał formowaniem się bezpośredniego referentu (direct referent formation). I powiedział o nim dwie rzeczy, które zmieniają wszystko. Pierwsza: felt sense nie czeka gdzieś w środku, żeby go znaleźć. On się formuje, teraz, w chwili, kiedy trzymasz sprawę i pozwalasz, żeby przyszło to, czego jeszcze nie ma. Nie da się tego wymusić; można trzymać i czekać. Druga: kiedy przychodzi, przychodzi razem z nową przestrzenią, w której możesz obok niego stanąć. Wcześniej tej przestrzeni nie było. Powstają razem. Dlatego felt sense jest czymś innym niż emocja: emocja porywa cię do środka, felt sense stawia cię obok. Więcej piszemy na stronie Felt sense.
Krok 3 z 6
3. Uchwyt
Tak opisał to Gendlin
Kiedy odczucie jest już obecne, pozwól, żeby przyszło do niego słowo, fraza albo obraz. „Ciężkie”. „Zaciśnięte”. „Jak przed egzaminem”. „Szary mur”. Nie wybieraj mądrego słowa. Pozwól, żeby przyszło od odczucia, i weź to, które pasuje.
Co się wtedy dzieje
Uchwyt (handle) jest symbolem, który nie opisuje odczucia, tylko je trzyma. Gendlin pisał, że słowo i odczucie nigdy nie są sobie równe; między nimi nie ma równania, jest interakcja. Dobre słowo nie „oznacza” felt sense. Ono go posuwa: kiedy przychodzi, odczucie robi się wyraźniejsze, bardziej obecne, łatwiejsze do utrzymania. Dlatego uchwyt nie ma być trafny w sensie analizy. Ma robić to, co robi dobre słowo z ciałem. Głowa chętnie podsunie gotowe etykiety: „to lęk”, „to znowu ten temat”. To są stare informacje. Focusing polega na tym, żeby im nie uwierzyć od razu i sprawdzić w ciele.
Krok 4 z 6
4. Rezonowanie
Tak opisał to Gendlin
Weź uchwyt i przyłóż go z powrotem do odczucia. „Zaciśnięte. Czy to jest to?”. Czekaj. Jeśli pasuje, ciało odpowie: coś się lekko rozluźni, coś potwierdzi. Jeśli nie pasuje, będzie obojętne albo zaprotestuje. Wtedy szukaj innego słowa, aż przyjdzie takie, przy którym ciało mówi „tak”.
Co się wtedy dzieje
To jest sprawdzian, którego nie da się oszukać, bo nie robi go głowa. Gendlin nazywa to wewnętrznym „tak, tak”: za każdym razem, kiedy właściwe słowo wraca, w ciele jest mała ulga, drobne poruszenie. Ten ruch tam i z powrotem, od słowa do odczucia i od odczucia do słowa, jest sercem focusingu i jest dokładnie tym, co w Experiencing and the Creation of Meaning Gendlin opisał jako sposób, w jaki z odczuwanego rodzi się znaczenie. Nie odkrywamy sensu, który już tam był. Tworzymy go, w interakcji, i ciało mówi nam, kiedy jest prawdziwy. Kiedy uchwyt pasuje, następuje zmiana, którą Gendlin nazwał felt shift. Bywa bardzo mała, jak oddech, który wreszcie zszedł głębiej. I bywa, że na tym praktyka się kończy, bo to wystarczy.
Krok 5 z 6
5. Pytanie
Tak opisał to Gendlin
Jeśli odczucie nadal jest obecne, zapytaj je. Nie siebie, nie o nie, tylko je: „Co w tej całej sprawie jest takie zaciśnięte?”. „Co w tym jest najgorsze?”. „Czego to potrzebuje?”. „Co by musiało się stać, żeby to poczuło się dobrze?”. Zapytaj i czekaj, nie odpowiadając z głowy. Odpowiedzi z głowy przychodzą szybko. Odpowiedź, o którą chodzi, przychodzi z ciała i zwykle zaskakuje.
Co się wtedy dzieje
Pytanie nie jest prośbą o informację. Jest sposobem, żeby trzymać sprawę i jednocześnie pozwolić jej pójść dalej. Gendlin nazwał tę podwójną czynność trzymaniem i pozwoleniem (holding and letting): trzymasz ramę, w której sytuacja pozostaje ta sama, i pozwalasz, żeby ciało zrobiło z nią, co chce. To, co przychodzi, jest nowym krokiem tej samej sprawy. Nie odpowiedzią na pytanie, tylko posunięciem procesu naprzód (carrying forward) tam, gdzie stał. Odpowiedzi z felt sense często nie mają formy zdania. Bywają obrazem, wspomnieniem, nagłą jasnością, że chodzi o coś zupełnie innego, niż się wydawało. To zaskoczenie jest znakiem, że przyszło z ciała, a nie z pamięci.
Krok 6 z 6
6. Przyjęcie
Tak opisał to Gendlin
Cokolwiek przyszło, przyjmij to. Nie oceniaj, czy wystarczy. Nie pytaj, czy to już rozwiązanie. Zostań z tym przez chwilę, tak jak jest, i chroń to przed głosem, który natychmiast chce dopowiedzieć, że to za mało albo że to nieprawda.
Co się wtedy dzieje
Każde małe poruszenie w focusingu jest zmienioną całością: po nim inaczej byś mówił, inaczej działał, inne obrazy by przychodziły. Sytuacja pozostaje ta sama i jest już inna. Gendlin pisze, że jeden taki krok wystarcza, żeby otworzyć następny, i że nie da się przeskoczyć do „głębi”, można tylko odpowiedzieć na to, co już żyje. Przyjęcie jest tą odpowiedzią. Krytyk, który chce wszystko unieważnić, jest starym procesem, który nie ma jeszcze nowej drogi; nie trzeba z nim walczyć, wystarczy nie oddać mu tego, co przyszło. Przyjęcie zamyka jedną rundę. Do tej samej sprawy można wracać wielokrotnie, i za każdym razem felt sense będzie już inne, bo coś w nim poszło dalej.
Pod krokami: jeden ruch
Sześć kroków to sześć miejsc, w których początkujący może się zatrzymać i sprawdzić, gdzie jest. Ale pod nimi jest jeden ruch, i to jego uczymy. Gendlin opisał go w A Process Model. Da się to powiedzieć w kilku zdaniach.
Ciało nie jest maszyną, która przechowuje dane. Jest procesem, który żyje swoje sytuacje i w każdej chwili implikuje ich następny krok. Kiedy krok nie może się wydarzyć, sytuacja zostaje w ciele jako coś niedokończonego. Zwykle nie czujemy tego wprost; czujemy się „spięci” albo „w porządku”. Focusing zaczyna się od pauzy w myśleniu i obrazowaniu, bo bez niej nowy rodzaj procesu nie ma jak się zacząć. Potem trzymamy jedną sprawę i pozwalamy, żeby ciało zrobiło z nią, co chce. Jeśli przychodzi felt sense, przychodzi z nową przestrzenią, w której da się stanąć obok. Słowo, które pasuje, nie opisuje odczucia, tylko je posuwa, i ciało mówi „tak”. Każdy taki krok zmienia całą sytuację naraz, nie przez rozwiązanie, lecz przez to, że została poczuta jako całość. Wgląd i rozumienie przychodzą potem, jako to, co z tej zmiany wypada.
To jest nasze źródłowe patrzenie na focusing w Instytucie Obecności: Gendlin czytany w całości, jako jedno doświadczenie życia, od Experiencing and the Creation of Meaning przez teorię zmiany osobowości po A Process Model, i sześć kroków czytanych przez to wszystko. Bez tego czytania kroki są techniką. Z nim są sposobem, w jaki ciało idzie dalej tam, gdzie stanęło.
Czym te kroki nie są
Kroki nie są techniką relaksacyjną, choć bywają relaksujące. Nie są medytacją w sensie obserwowania oddechu, choć wymagają podobnej uważności. Nie są też analizą: w focusingu nie szukasz przyczyn ani nie interpretujesz. Pozwalasz, żeby sens sam się wyłonił z tego, co ciało już niesie, a co nie miało jeszcze słów.
Nie są też kolejnością, której trzeba się trzymać. Bywa, że felt sense przychodzi w środku oczyszczania przestrzeni, a uchwyt razem z nim. Bywa, że po rezonowaniu nie ma już o co pytać. Bywa, że cała praktyka to jeden krok i powrót. Za krokami stoi postawa: sposób bycia z tym, co się w nas dzieje, bez naciskania i bez ucieczki. Wobec niej kroki są jak barierki na początku nauki. Kiedy relacja z własnym doświadczeniem staje się naturalna, barierki przestają być potrzebne.
Jak zacząć
Można próbować samemu, dziesięć minut, w miejscu, gdzie nikt nie przeszkadza. Warto wtedy przejść tylko dwa pierwsze kroki: oczyścić przestrzeń i pozwolić, żeby jedna sprawa dała o sobie znać w ciele. To już jest focusing. I zawsze zakończyć powrotem: podziękować, otworzyć oczy powoli.
Większość ludzi uczy się jednak szybciej z drugą osobą, która słucha i nic nie doradza. Nie dlatego, że ona coś wie. Dlatego, że w obecności kogoś, kto odpowiada, sposób doświadczania jest inny niż w samotności: bardziej bezpośredni, bardziej teraz. Gendlin uważał to za jedną z dwóch rzeczy, bez których zmiana się nie dokonuje. Tak działa partnerstwo focusingowe: dwie osoby na zmianę towarzyszą sobie w procesie, bez interpretowania i bez pomagania. W Instytucie Obecności prowadzimy partnerstwo focusingowe. Dla tych, którzy chcą przejść przez kroki z prowadzącym, jest sesja focusingu, stacjonarnie w Borowiczkach-Pieńkach pod Płockiem albo online. Dla tych, którzy chcą poznać focusing od podstaw w grupie, dwudniowy warsztat Focusing od początku. A dla tych, którzy chcą wejść w to, co pod krokami, jest trzyletnia Szkoła Obecności.
Źródła
Sześć kroków w części „Tak opisał to Gendlin” pochodzi z książki Eugene'a Gendlina „Focusing” (1978) i w tej samej postaci jest opisanych na focusing.org; podajemy je w naszym przekładzie, jako parafrazę instrukcji, nie jako cytat. Część „Co się wtedy dzieje” i tekst „Pod krokami” opierają się na A Process Model (1997/2018), na Experiencing and the Creation of Meaning (1962) i na tekście „A Theory of Personality Change” (1964). Sposób czytania i język tej strony są nasze.
