Dzielę się

Medytacja Chrześcijańska

Po weekendzie Medytacji Obecności z o. Maksymilianem Nawarą OSB — 2–4 października 2026, Instytut Obecności.

Tomasz Radkiewicz

Dzielę się

Od 2 do 4 października 2026 roku w Instytucie Obecności trwał weekend Medytacji Obecności z o. Maksymilianem Nawarą OSB. Dzielę się tym, co we mnie po nim zostało — tym, jak ten czas przeżyłem i co z niego niosę dalej.

01Co we mnie jeszcze pracuje

Po weekendzie Medytacji Obecności, 3–4 października, wracam do codzienności z kilkoma zdaniami, które wciąż we mnie pracują. Jedno z nich zapisałem tak: „Bóg jest bardziej esencjalnie obecny niż ja”. Kiedy przy nim zostaję, zauważam, jak łatwo wybiegam do następnej sprawy, chociaż moje życie jest właśnie tutaj — w oddechu, w tym, co czuję, w spotkaniu z człowiekiem obok. Chciałbym dawać sobie więcej czasu, żeby naprawdę w nim być.

Bóg jest bardziej esencjalnie obecny niż ja.

Maksymilian Nawara dzieli się swoim doświadczeniem medytacji i bliski jest mi ten sposób opowiadania o drodze, którą sam idzie. Kiedy mówi o przyjmowaniu Boga jako daru, coś we mnie może odetchnąć. Wracam do zapisu: „Przyjmuję, ale nie osiągam”. Jest w nim miejsce także na moje rozproszenie, zmęczenie i oczekiwania. Z tym wszystkim przychodzę do spotkania i powoli uczę się pozostawać w nim takim, jaki teraz jestem.

02Rytm weekendu

Pomaga w tym rytm całego weekendu. Metanie, siedzenie w ciszy, medytacja w ruchu, a pomiędzy nimi słowo konferencji, pytania, wspólny posiłek, czas dla siebie i Eucharystia. Przechodzimy z jednej chwili w drugą, niosąc to, co już się w nas poruszyło. Niekiedy dopiero później zaczynam rozumieć coś, co wcześniej było ledwie odczuwalne.

1

W metaniach, czyli pokłonach, modlitwa znajduje wyraz w geście. Pochylając się i podnosząc, można poczuć własną gotowość, napięcie, potrzebę oparcia. Bliskie jest mi takie słuchanie ciała, które pomaga wyczuć, jak poruszać się na miarę swoich możliwości. Sam gest może stać się sposobem powierzenia Bogu czegoś, na co jeszcze brakuje słów.

2

Kiedy siadamy do medytacji, odnajdujemy oparcie, pozwalamy oddechowi płynąć i wracamy do krótkiego wezwania, do Imienia Jezusa. Ciało pozostaje w bezruchu, a wewnątrz nadal wiele się wydarza. Przychodzą myśli, niepokój, czasem zniecierpliwienie. Zauważam je i ponownie zwracam się ku modlitwie. Z każdym takim powrotem mogę uczyć się trochę łagodniejszego odnoszenia do siebie.

Zauważam je i ponownie zwracam się ku modlitwie.
3

W medytacji w ruchu ta sama uwaga podąża za zmianą. Towarzyszy oddechowi, przenoszeniu ciężaru, temu, jak ciało odpowiada na ruch. Jest czas, żeby wyczuć własne tempo i uszanować granice. Gdy później znów siadamy, jesteśmy już z całym tym doświadczeniem. Coś mogło się rozluźnić, coś stać się wyraźniejsze, a coś nadal potrzebuje czasu.

Właśnie ten czas wydaje mi się ważny. Czasem dopiero po chwili ciszy czuję, jak bardzo jestem zmęczony albo ile wysiłku wkładam w to, żeby wszystko utrzymać. Gdy spotykam to z odrobiną życzliwości, zaczynam inaczej przy sobie być. W notatkach wraca określenie „styk z życiem” i ono dobrze oddaje to, czego szukam: bliższego kontaktu z tym, co żywe, nawet jeśli na razie jest niejasne albo trudne.

Zatrzymać się. Usiąść. Być.
03Człowiek możliwy

Maksymilian dzieli się też tym, co odkrył dzięki Maurice’owi Zundelowi i jego myśli o „człowieku możliwym”. Słyszę w niej nadzieję, że wciąż możemy się stawać. Nasza historia i przyzwyczajenia są z nami, a spotkanie potrafi otworzyć coś, czego wcześniej nie umieliśmy znaleźć. To, czemu poświęcam uwagę, z czym przebywam i co kontempluję, powoli przenika mój sposób życia. W takim dojrzewaniu potrzebna jest wolność — przestrzeń na własną odpowiedź i szacunek dla godności, którą dzielimy z każdym człowiekiem.

04Korzenie

Ta prostota wyrasta z długiej tradycji. Jan Kasjan i Jan Klimak przypominają o krótkim wezwaniu, pamięci o Jezusie i modlitwie związanej z oddechem. Izaak Syryjczyk prowadzi ku sercu wrażliwemu na cierpienie innych, a w Zdobytym płomieniu Jana z Wałaamu odnajduję cierpliwość do drogi, na której można powracać po potknięciu i pozostawiać przeżyciom swobodę przychodzenia i odchodzenia.

I zobaczyć, co wydarza się wtedy, kiedy po prostu jesteśmy.
05Medytacja i focusing

Odnajduję tu również coś bliskiego focusingowi. Gendlin pomaga rozumieć, jak wiele niesie cielesne odczucie sytuacji, zanim znajdziemy dla niego słowa. Kiedy pozostajemy przy nim z uwagą, stopniowo może odsłonić się znaczenie, a wraz z nim jakiś dalszy krok. W modlitwie zwracamy się ku Bogu, w focusingu słuchamy odczuwanego znaczenia konkretnej sprawy. Bliskość tych dróg czuję w cierpliwości i w pozwalaniu, żeby coś mogło dojrzeć w swoim czasie.

06Owoce są dla innych

Najmocniej zostaje ze mną obraz drzewa owocowego: zapuszczamy korzenie, a owoce są dla innych. Myślę o tym, że czas spędzony w ciszy może kiedyś odnaleźć swój wyraz w tym, jak kogoś wysłucham, jak odpowiem na jego trudność, ile pozostawię mu miejsca. Zapis o zmienionej twarzy, która staje się dostępna dla kogoś, nabiera wtedy bardzo zwyczajnego znaczenia. Podobnie słyszę myśl Zundela o człowieku jako nadziei Boga — jako zaproszenie, żeby miłość mogła przez nas docierać dalej.

Zapuszczamy korzenie, a owoce są dla innych.

Z tym chcę wracać do codzienności. Dawać modlitwie trochę swojego czasu, a w ciągu dnia zauważać to, co już otrzymuję: oddech, czyjąś obecność, możliwość spotkania. Ten oddany czas jest dla mnie prostym wyrazem miłości. Chciałbym, żeby wdzięczność i cisza miały swój dalszy ciąg w relacjach. Być może właśnie tak stopniowo uczymy się miłującej obecności — kiedy to, co dojrzewa w nas, staje się dostępne także dla drugiego człowieka.

Tomasz Radkiewicz

Instytut Obecności · 4 października 2026

Galeria · Medytacja Obecności, październik 2026